Próbuję pozbyć się z życia jednego , staram się walczyć z drugim , a tu trzeci się wpierdala jak by nigdy nic , robi zamęt w mojej głowie , zajmuje sobie miejsce w sercu , ale sory , tam go dla ciebie nie ma. ja nie wyrabiam ze sprzątaniem po dwóch , a co mówić o trzech nara...
I jak tu żyć wiedząc , że ranie wszystkich po kolei ?

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz